Powiązane leki
(opisy)

Ranigast (Ranitidinum)

Ranigast Max (Ranitidinum)

Ranigast Pro (Ranitidinum)

Jeanine (Ethinylestradiolum, Dienogestum)

Kontracept (Ethinylestradiolum, Gestodenum)

Logest (Ethinylestradiolum, Gestodenum)

Sylvie (Ethinylestradiolum, Gestodenum)

Yaz (Ethinylestradiolum, Drospirenonum)

Asubtela (Ethinylestradiolum, Drospirenonum)

Atywia (Ethinylestradiolum, Dienogestum)

Tagi

ciaza ranigast zaufac ulotka wybor specjalista szczur pozadac dawka dziecko

Fora dyskusyjne

zobacz venlectine (1)

zobacz Pantomed (1)

zobacz TSH u dziecka (10)

zobacz Problem dotyczący chłopaka. (5)

zobacz zentel (0)

zobacz Działania niepożądane? (1)

zobacz zmiana tabletek (24)

zobacz cukrzyca I u 2 latka (1)

zobacz Czy Sumamed zdążył zadziałać? (2)

zobacz astma (15)

zobacz Wybór specjalności (1)

zobacz Płyn Lugola a Hashimoto (8)

zobacz Bromergon w trakcie ciąży (1)

zobacz provag w ciąży (2)

zobacz isoprinosine (10)

Informator Medyczny » Grupa dyskusyjna » Ranigast dla dziecka?

Ranigast dla dziecka?

GosiaS., 11-04-2002, 15:31

gastrolog przypisał mojemu dziecku Ranigast 150mg + 75mg, ale wyczytałam w ulotce, że nie nalezy go podawać dzieciom ponizej 12 lat a moje ma 8, skontaktowac się jeszcze raz z lekarzem? to uznany specjalista dzieciecy, moze nie powinnam podwazac jego decyzji? gosiaS.

Re: Ranigast dla dziecka? | L'e-szczur, 11-04-2002, 22:53



"GosiaS." wrote in message news:a93s4n$p7q$1 [at] news.lublin.pl...
gastrolog przypisał mojemu dziecku Ranigast 150mg + 75mg, ale wyczytałam w ulotce, że nie nalezy go podawać dzieciom ponizej 12 lat a moje ma 8, skontaktowac się jeszcze raz z lekarzem? to uznany specjalista dzieciecy, moze nie powinnam podwazac jego decyzji?
Skonsultowałbym się z innym specjalistą bez żadnych skrupułów, ostatecznie chodzi o Twoje dziecko. Czym jest miłość własna lekarza w porównaniu ze zdrowiem i bezpieczeństwem pociechy ??? Możesz też skotaktować się z Działem Medycznym producenta leku (w tym wypadku o ilę pamięteam to Polpharma - centrala - 0 58 563 16 00).

Pozdro

L'e-szczur

Re: Ranigast dla dziecka? | Lech Trzeciak, 14-04-2002, 22:36

"GosiaS." wrote:

gastrolog przypisał mojemu dziecku Ranigast 150mg + 75mg, ale wyczytałam w ulotce, że nie nalezy go podawać dzieciom ponizej 12 lat a moje ma 8, skontaktowac się jeszcze raz z lekarzem? to uznany specjalista dzieciecy, moze nie powinnam podwazac jego decyzji?
Już podważasz. A L'e-szczur ci pomaga:

Skonsultowałbym się z innym specjalistą bez żadnych skrupułów, ostatecznie chodzi o Twoje dziecko. Czym jest miłość własna lekarza w porównaniu ze zdrowiem i bezpieczeństwem pociechy ???
Tu miłość własna lekarza nie ma nic do rzeczy. A co będzie, jeżeli skonsultujesz się z nie-specjalistą, który - nie mając odpowiedniej wiedzy - na wszelki wypadek podda w wątpliwość albo wręcz otwarcie skrytykuje? Zamiast leczenia choroby zacznie się szamotanina: wzywanie kolejnego konsultanta, potem superkonsultanta, itd. A jeżeli dziecko ma owrzodzenie żołądka i w trakcie tej szamotaniny, dość przecież stresującej, rozwinie krwotok albo perforację???

Muszę powiedzieć, że nie rozumiem takiej postawy: wybiera się "uznanego gastrologa DZIECIĘCEGO", a potem kwestionuje jego decyzje? Jeżeli tak, to najwłaściwszą drogą jest zadzwonić do tego właśnie lekarza i powiedzieć: "przepraszam, doktorze, ale w ulotce wyczytałam, że leku nie należy podawać dzieciom poniżej 12 roku życia - trochę mnie to zaniepokoiło, synek (córka) ma 8 lat - proszę mi wyjaśnić, dlaczego producent tak pisze". To prawda, że z poziomem polskiej medycyny nie jest najlepiej i pacjenci czasem wychodzą dobrze na krytycznym nastawieniu do zaleceń lekarza, ale nie może to się sprowadzać do krążenia od konsultanta do konsultanta, aż wreszcie trafi się na takiego, który wyda opinię odpowiadającą oczekiwaniom pacjenta.

Co do samego problemu, to popytałem na wszelki wypadek i odpowiadam:

1) producenci podejmują różne działania, aby odpowiedzialność za wybór leku przerzucić na lekarza. W tym przypadku mamy do czynienia z asekurancką postawą producenta, gdyż nie wykazano, aby ten lek miał szczególną toksyczność u dzieci. W Polsce lek ten można stosować u dzieci (rejestracja leku zezwala na takie stosowanie). Na marginesie: sprawdź ulotki różnych leków - na każdym będzie zastrzeżenie, że nie należy stosować u kobiet w ciąży. Tylko w części przypadków stwierdzono jednak ewidentne działanie toksyczne na płód, pozostałe przypadki to asekuranctwo producentów i dmuchanie na zimne - skądinąd słuszne. Tylko że w niektórych przypadkach kobietę w ciąży TRZEBA leczyć i wtedy trzeba jej podać lek, w którego ulotce będzie zapis: "nie należy podawać kobietom w ciąży"

2) jeżeli nie ranigast, to co podać dziecku? - czy podać inny lek z tej samej grupy H2-blokerów (np. famotydynę)? Będzie miał prawdopodobnie to samo spektrum działań niepożądanych (nie bierzemy pod uwagę cimetydyny, która ma rzeczywiście dużo więcej działań niepożądanych niż inne H2-blokery, ale nie jest już stosowana - właśnie z tego powodu). - czy podać lek jeszcze skuteczniejszy od H2-blokerów? - czyli inhibitory pompy protonowej? W Polsce - wg moich wiadomości - tylko jeden z nich jest dopuszczony do stosowania u dzieci: omeprazol produkcji Astry (czyli Losec). Lek jest drogi, obecnie przesunięty na listę objętą większą refundacją. Wcale nie ma gwarancji, że dziecku będzie mniej szkodził niż ranitydyna - ponieważ od obu oczekuje się, że będą prawie nieszkodliwe.

Leszek

Re: Ranigast dla dziecka? | L'e-szczur, 15-04-2002, 11:32



"Lech Trzeciak" wrote in message news:3CB9CC3F.111291C5 [at] iimcb.gov.pl...
"GosiaS." wrote:

lat
dzieciecy,
Już podważasz. A L'e-szczur ci pomaga:
I IMO nic w tym złego. _Nikt_ nie jest nieomylny - nawet uznany pediatra.

ostatecznie
Tu miłość własna lekarza nie ma nic do rzeczy.
Czy aby napewno ? Naprawdę nigdy nie widziałeś człowieka idącego "w zaparte" (nawet wtedy, gdy wie że jest na straconej pozycji) tylko dlatego, że nie umie przyznać się do popełnienia błędu ?

A co będzie, jeżeli skonsultujesz się z nie-specjalistą, który - nie mając
odpowiedniej wiedzy -
na wszelki wypadek podda w wątpliwość albo wręcz otwarcie skrytykuje?
A czy ktokolwiek mówił o skonsultowanu się w tej sprawie z zielarzem, albo jakimś innym cudotwórcą "nie-specjalistą" ? Na szczęście w Polsce nie ma _jednego specjalisty_ ds chorób dzieci i każdy pacjent przy odrobinie wysiłku może spróbować znaleźć kontakt z kim innym. A jeżeli okazałoby się to trudne, albo wręcz niemożliwe w Państwowej Służbie Zdrowia, to od czego są kliniki prywatne ? Dobrze jest czasami sprawdzić poprawność danch z jednego źródła informacji, danymi pochodzącymi z innych źródeł.

Zamiast leczenia choroby zacznie się szamotanina: wzywanie kolejnego
konsultanta,
potem superkonsultanta, itd. A jeżeli dziecko ma owrzodzenie żołądka i w trakcie tej szamotaniny, dość przecież stresującej, rozwinie krwotok albo perforację???
Hej, nie przesadzaj. Nikt tu nie mówi o poszukiwaniu lekarza, który zaordynuje kurację taką, która spodoba się rodzicom. Poza tym widać, że GosiaS. nie ma zaufania do tego specjalisty u którego była ze swoim dzieckiem. Po co leczyć się u kogoś komu się nie ufa ? Aż za dobrze znam ten typ lekara, który przepisuje leki, każe pobierać, ale gdy się zapyta o cokolwiek, to ze świętym oburzeniem konstatuje, że "JAKO SPECJALISTA" ma widać swoje powody, ale pacjentowi ich nie poda. Ilu jest takich lekarzy, którzy "wiedzą lepiej" i walą chorym na astmę diprofilinę (mającą ze 30 obajwów nieporządanych) zamiast nowszych i bezpieczniejszych leków ? Jest ich naprawdę dużo. Dlatego warto jest sprawdzać swojego lekarza - tak na wszelki wypadek.

Muszę powiedzieć, że nie rozumiem takiej postawy: wybiera się "uznanego gastrologa DZIECIĘCEGO", a potem kwestionuje jego decyzje?
Być może ten uznany gastrolog dziecięcy nie wzbudza zaufania przez "zbytnią tajemniczość".

Jeżeli tak, to najwłaściwszą drogą jest zadzwonić do tego właśnie lekarza i
powiedzieć:
"przepraszam, doktorze, ale w ulotce wyczytałam, że leku nie należy
podawać
dzieciom poniżej 12 roku życia - trochę mnie to zaniepokoiło, synek
(córka)
ma 8 lat - proszę mi wyjaśnić, dlaczego producent tak pisze".
Zgoda - jest to oczywiście jedno z wyjść.

To prawda, że z poziomem polskiej medycyny nie jest najlepiej i pacjenci
czasem wychodzą
dobrze na krytycznym nastawieniu do zaleceń lekarza,
Yup. Vide astma i metyloksantyny.

Na marginesie: sprawdź ulotki różnych leków - na każdym będzie
zastrzeżenie,
że nie należy stosować u kobiet w ciąży.
I tu się mylisz. Na wielu lekach jest napisane: "W ciąży i w okresie karmienia piersią - należy rozważyć ryzyko dla płodu i możliwe korzyści dla matki wynikające ze stosowania leku.". Asekuranctwo ? Może, ale często poparte badaniami naukowymi.

Lek jest drogi, obecnie przesunięty na listę objętą większą refundacją.
Wcale
nie ma gwarancji, że dziecku będzie mniej szkodził niż ranitydyna -
ponieważ
od obu oczekuje się, że będą prawie nieszkodliwe.
Rozumiem, że niezależnie od dawki ? Oto objawy nieporządane ranigastu: "Uczulenie na lek, bóle i zawroty głowy, objawy znużenia, omamy wzrokowe, nudności, wymioty, biegunki, zaparcia, zapalenie trzustki, zapalenie wątroby, przejściowe zaburzenia czynności wątroby, podwyższenie poziomu kreatyniny, ginekomastia, zaburzenia libido, leukopenia, trombocytopenia, pancytopenia, anemia aplastyczna, śródmiąższowe zapalenie nerek, wysypki, cholestaza wewnątrzwątrobowa."

Niemało prawda ? Zwłaszcza jak na lek "prawie nieszkodliwy". Oczywiście zdaję sobie sprawę, że powyższe objawy wystąpiły u może ledwie kilku, kilkunastu osób spośród przebadanych. Tak czy inaczej można się przestraszyć nawet, gdy jest się pacjentem mającym więcej niż 12 lat. A co można powiezieć o możliwych objawach nieporządanych u 8-latka ? Jaka jest właściwa dawka leku ? Czy taka jak dla dorosłych, czy może o połowę mniejsza ? Pytań mógłbym tu dołożyć jeszcze pewnie kilkanaście. Gwoli ścisłości, nie chodzi mi o wytworzenie lekofobii u kogokolwiek, ale o wykazanie, że stwierdzenie "prawie nieszkodliwy" nie musi być prawdziwe absolutnie dla wszystkich. I może dlatego warto jest zasięgnąć opinii innego specjalisty.

Pozdro

L'e-szczur

Re: Ranigast dla dziecka? | Lech Trzeciak, 15-04-2002, 12:53

L'e-szczur wrote:

Na wielu lekach jest napisane: "W ciąży i w okresie karmienia piersią - należy rozważyć ryzyko dla płodu i możliwe korzyści dla matki wynikające ze stosowania leku.". Asekuranctwo ? Może, ale często poparte badaniami naukowymi.
Nieczęsto, ponieważ takich badań naukowych NIE PROWADZI SIĘ, gdyż uważane są za nieetyczne. Prowadzi się tylko testy teratogenności (czyli wywoływania uszkodzeń płodu) na zwierzętach, ku rozpaczy obrońców praw zwierząt. Testy te dają bardzo duże prawdopodobieństwo wykrycia teratogenności leku, ale niestety nie 100% pewność. Z kolei w badaniach leków u ludzi wymaga się na ogół, aby kobiety biorące udział w badaniu były odpowiednio zabezpieczone przed zajściem w ciążę, przez co rozumie się stosowanie antykoncepcji hormonalnej lub wkładek wewnątrzmacicznych (IUD). Nie ma więc możliwości zbadania wpływu na ciążę u ludzi, bo nie ma ciąż. O szkodliwości leku dla płodu wiadomo wtedy, gdy wystąpiły liczne przypadki uszkodzeń płodu u ciężarnych stosujących dany lek albo wtedy, gdy lek wykazuje silne działanie teratogenne u zwierząt. Gdy wiadomo, że lek jest teratogenny, to zastrzeżenie na ulotce ma o wiele silniejszą formę niż "rozważenie ryzyka", a w skrajnych przypadkach (np. talidomid) wymaga się, aby pacjentka przyjmująca lek była chroniona przed zajściem w ciążę za pomocą antykoncepcji hormonalnej lub IUD.

Tak więc pozostaję przy swoim: jest to asekuranctwo, wymuszone przez bzdurne regulacje prawne. W USA brak ostrzeżenia o możliwej szkodliwości oznacza przecież automatyczne wygranie procesu o odszkodowanie.

Leszek

Re: Ranigast dla dziecka? | Lech Trzeciak, 15-04-2002, 13:12

L'e-szczur wrote:

I IMO nic w tym złego. _Nikt_ nie jest nieomylny - nawet uznany pediatra.
Ale czy ten pediatra popełnił w tym wypadku błąd?

Proponuję przedyskutować osobno sprawę braku zaufania do lekarza, a osobno sprawę stosowania ranitydyny u dzieci.

Leszek

Re: Ranigast dla dziecka? - zaufanie | Lech Trzeciak, 15-04-2002, 13:30

Lech Trzeciak wrote:

Proponuję przedyskutować osobno sprawę braku zaufania do lekarza, a osobno sprawę stosowania ranitydyny u dzieci.
Z zaufaniem sprawa nie wymaga długiej dyskusji, tak sądzę. Nie ma sensu leczyć się u lekarza, do którego nie ma się zaufania. Jeżeli każdą decyzję lekarza X przed wdrożeniem konsultujesz z lekarzem Y, to daruj sobie wizyty u lekarza X i przenieś się do lekarza Y. Tobie wyjdzie taniej, a X nie będzie tracił czasu.

Sądziłem, że Gosia starannie wybrała tego gastrologa dziecięcego jako uznanego specjalistę, i z tego powodu powinna okazać mu zaufanie, a przynajmniej dać mu szansę na to zaufanie zapracować. Natychmiastowa konsultacja u innego lekarza - bez próby wyjaśnienia wątpliwości u pierwszego lekarza - takiej szansy nie daje.

Leszek

Re: Ranigast dla dziecka? - zaufanie | Lech Trzeciak, 15-04-2002, 14:02

Lech Trzeciak wrote:

Proponuję przedyskutować osobno sprawę braku zaufania do lekarza, a osobno sprawę stosowania ranitydyny u dzieci.
L'e-szczur napisał:

Czy aby napewno ? Naprawdę nigdy nie widziałeś człowieka idącego "w zaparte" (nawet wtedy, gdy wie że jest na straconej pozycji) tylko dlatego, że nie umie przyznać się do popełnienia błędu ?
Wygląda na to, że nie zrozumiałem twojej wypowiedzi. Oczywiście że człowiek idący w zaparte to widok znany wszystkim. Jednak miłość własna lekarza nie ma tu nic do rzeczy, bo ona nic nie ucierpi, gdy pacjentka pójdzie do innego lekarza podważać kompetencje poprzedniego lekarza. Miłość własna może ucierpieć, gdyby pacjentka poszła do tego samego lekarza, ale ty proponowałeś co innego.

Dobrze jest czasami sprawdzić poprawność danych z jednego źródła informacji, z danymi pochodzącymi z innych źródeł.
Czasami.

A czy ktokolwiek mówił o skonsultowanu się w tej sprawie z zielarzem, albo jakimś innym cudotwórcą "nie-specjalistą" ? Na szczęście w Polsce nie ma _jednego specjalisty_ ds chorób dzieci
Mnie też nie chodziło o zielarza, tylko o innego lekarza. Gastroenterologów dziecięcych nie znajdziesz jednak na pęczki. I nie chodzi tu nawet o fakt posiadania specjalizacji, tylko o rzetelną nowoczesną wiedzę, w tym zwłaszcza wiedzę o leczeniu u dzieci. Zorientuj się chociażby, ilu pediatrów wykonuje gastroskopie u dzieci, to będziesz miał wstępną orientację, jaki jest wybór specjalistów w twoim mieście. Mogę się mylić, ale sądziłem, że Gosia nie poszła do pierwszego z brzegu lekarza, tylko do lekarza którego wybrała.

A jeżeli okazałoby się to trudne, albo wręcz niemożliwe w Państwowej Służbie Zdrowia, to od czego są kliniki prywatne ?
Właściwie powinienem to popierać - o ile więcej kasy trafi do kieszeni lekarzy - ale uważam takie działanie za szkodliwe dla pacjenta. I to nie z uwagi na straty finansowe, ale z uwagi na opóźnienia rozpoznania i leczenia oraz chaotyczność podejmowanych działań.

Hej, nie przesadzaj.
Chyba nie przesadzam. Ja już wyraziłem swoją opinię, że ranitydyna jest cacy, a ty nadal mówisz, że ona jest be (taki sygnał otrzymuje pacjent po przeczytaniu litanii działań niepożądanych, którą załączyłeś). Teraz biedna Gosia musi znaleźć kolejnego konsultanta, bo nadal nie wie, komu wierzyć. A tymczasem dziecko od czwartku czeka na leczenie. Gdyby nie daj Boże przez te parę dni doszło do powikłań choroby, to kto poniesie odpowiedzialność? Matka???

Nikt tu nie mówi o poszukiwaniu lekarza, który zaordynuje kurację taką, która spodoba się rodzicom.
Ależ taki właśnie może być efekt, niezależnie od intencji!

Poza tym widać, że GosiaS. nie ma zaufania do tego specjalisty u którego była ze swoim dzieckiem. Po co leczyć się u kogoś komu się nie ufa ?
Być może ten uznany gastrolog dziecięcy nie wzbudza zaufania przez "zbytnią tajemniczość".
W tej sprawie zgoda - jeżeli utraciła zaufanie albo go nigdy nie miała, to trudno. Chociaż warto zauważyć, że szkoda byłoby zrezygnować z dobrego lekarza tylko dlatego, że ulotka brzmi groźnie. Ja nie wiem, u kogo była Gosia S (na pewno nie u mnie, więc nie jest to obrona mojego stanowiska) - ale jeżeli specjalista uznany, to raczej starałbym się wyjaśnić wątpliwości i pozostać jego pacjentem, niż wybrać lekarza z książki telefonicznej. Trzeba też wziąć pod uwagę, że nie każdy pacjent chce wysłuchać wszystkich uwag pana doktora, więc pan doktor nie każdemu wszystko wyjaśnia. Nie każdy pacjent czyta ulotki leków, a lekarz to już na pewno nie czyta ich wszystkich, bo dla niego nie są one źródłem wiedzy. Dlatego jeśli pojawią się wątpliwości (a mają prawo się pojawić) to należy najpierw spróbować wyjaśnić je z lekarzem prowadzącym (o co zresztą Gosia pytała).

Aż za dobrze znam ten typ lekara, który przepisuje leki, każe pobierać, ale gdy się zapyta o cokolwiek, to ze świętym oburzeniem konstatuje, że "JAKO SPECJALISTA" ma widać swoje powody, ale pacjentowi ich nie poda.
To oczywiście zły typ lekarza dla ciebie (i dla mnie też), ale swoją drogą są pacjenci, którzy takiego właśnie lekarza oczekują (lubią podejście paternalistyczne, które przez nowoczesną medycynę jest krytykowane). A najlepszy jest taki, który umie indywidualnie dobrać taktykę postępowania odpowiadającą oczekiwaniom i potrzebom pacjenta.

Leszek

Re: Ranigast dla dziecka? - wybór leku | Lech Trzeciak, 15-04-2002, 15:38

Lech Trzeciak wrote:

Proponuję przedyskutować osobno sprawę braku zaufania do lekarza, a osobno sprawę stosowania ranitydyny u dzieci.
I tu będzie jeszcze o leku.

L'e-szczur napisał:

Rozumiem, że niezależnie od dawki ?
A nie wiem, skąd takie rozumienie, nic takiego nie pisałem. Nawiasem mówiąc, we wspomnianym podsumowaniu nie stwierdzono działań niepożądanych zależnych od dawki przy ośmiokrotnej rozpiętości stosowanych dawek ranitydyny. Innymi słowy, jest bardzo dobra tolerancja leku, pozwalająca stosować maksymalne sensowne dawki bez wzrostu liczby działań niepożądanych. Przez maksymalne sensowne rozumiem tu dawki, których przekraczanie nie daje już istotnego wzrostu skuteczności leku. W dzisiejszych czasach nie ma zresztą żadnego powodu, by podwyższać dawkę - w sytuacjach nieskuteczności ranitydyny trzeba po prostu przejść na inhibitory pompy protonowej.

Oto objawy nieporządane ranigastu: "Uczulenie na lek, bóle i zawroty głowy, objawy znużenia, omamy wzrokowe, nudności, wymioty, biegunki, zaparcia, zapalenie trzustki, zapalenie wątroby, przejściowe zaburzenia czynności wątroby, podwyższenie poziomu kreatyniny, ginekomastia, zaburzenia libido, leukopenia, trombocytopenia, pancytopenia, anemia aplastyczna, śródmiąższowe zapalenie nerek, wysypki, cholestaza wewnątrzwątrobowa."

Niemało prawda ? Zwłaszcza jak na lek "prawie nieszkodliwy". Oczywiście zdaję sobie sprawę, że powyższe objawy wystąpiły u może ledwie kilku, kilkunastu osób spośród przebadanych.
Zależy, o których objawach mowa, i ile osób przebadano. W przeglądzie Mills JG i wsp., Alim Pharmacol & Therap 1997; 11(1):129-37 (praca firmowana przez Glaxo, producenta leku) - podsumowanie 189 klinicznych prób z użyciem ranitydyny (łącznie 26000 pacjentów) - działania niepożądane zgłaszało 20% osób otrzymujących ranitydynę i 27% osób otrzymujących placebo. Samo to powinno dać dużo do myślenia. Większość często występujących działań niepożądanych jest niecharakterystyczna, występuje po bardzo wielu lekach a nawet po placebo: uczulenie (w tym wysypki) , bóle głowy, uczucie znużenia, nudności i wymioty, bóle brzucha, biegunki, zaparcia. Zaburzenia libido u 8-letniego dziecka są raczej niegroźne ;-) Te działania niepożądane są odwracalne, tj ustępują całkowicie po odstawieniu leku.

Pozostają poważne powikłania - te zdarzają się bardzo rzadko. Ranitydynę wprowadzono do leczenia w latach osiemdziesiatych i od tego czasu na świecie stosowały ją miliony ludzi. Są sporadyczne doniesienia o różnego typu skutkach ubocznych, w tym śmiertelnych (!) lub zagrażających życiu (!). Ryzyko tych efektów jest bardzo małe, i praktycznie można przyjąć, że jest ono takie, jak w wypadku większości innych leków. To, że te efekty się pojawiły, należy rozpatrzeć w kontekście powszechnego stosowania ranitydyny. Ryzyko podania ranitydyny jest niewspółmiernie małe w stosunku do ryzyka oczekiwania na to, że choroba sama przejdzie (nadal nie wiemy, co to za choroba).

Tak czy inaczej można się przestraszyć
Przeczytaj sobie o działaniach niepożądanych aspiryny, ampicyliny czy tetracyklin, to umrzesz ze strachu.

A co można powiezieć o możliwych objawach nieporządanych u 8-latka ?
Nic konkretnego, badań na dzieciach na razie nie prowadzi się. Przypuszczać można, że działania niepożądane u dzieci są podobne do działań u dorosłych, a praktyka stosowania tego leku u dzieci nie wskazuje, by było inaczej.

Jaka jest właściwa dawka leku ?
Prawdopodobnie taka jak u dorosłych, przy przeliczeniu na m2 powierzchni ciała (lub na kg m.c., co jest gorszym sposobem).

Czy taka jak dla dorosłych, czy może o połowę mniejsza ?
Dawka dla dorosłych to 300-1200 mg / dziennie.

Gwoli ścisłości, nie chodzi mi o wytworzenie lekofobii u kogokolwiek
Chyba ci się nie udało :-(

Przypominam raz jeszcze, że milcząco zakładamy tutaj, że dziecko wymaga leczenia (lub że przynajmniej leczenie jest wskazane). W tej sytuacji musimy zdecydować się na jakiś lek, a wybór jest niewielki. Co do mojego stwierdzenia, że inhibitory pompy protonowej będą miały podobne spektrum działań ubocznych, to potwierdza to przegląd Freston JW i wsp., Drug Safety. 1999; 20(2):195-205 - podsumowano dane z wielu badań w USA, łącznie 3281 pacjentów, i stwierdzono, że omeprazol, lansoprazol, ranitydyna i placebo wykazują podobną częstość i spektrum działań niepożądanych (z wyjątkiem podwyższenia poziomu gastryny, żeby być dokładnym).

Leszek

Re: Ranigast dla dziecka? - zaufanie | L'e-szczur, 15-04-2002, 21:40



"Lech Trzeciak" wrote in message news:3CBAA53B.3B55BDAD [at] iimcb.gov.pl...
Lech Trzeciak wrote:

osobno
L'e-szczur napisał:

zaparte"
nie
Wygląda na to, że nie zrozumiałem twojej wypowiedzi. Oczywiście że
człowiek
idący w zaparte to widok znany wszystkim. Jednak miłość własna lekarza nie
ma
tu nic do rzeczy, bo ona nic nie ucierpi, gdy pacjentka pójdzie do innego lekarza podważać kompetencje poprzedniego lekarza. Miłość własna może ucierpieć, gdyby pacjentka poszła do tego samego lekarza, ale ty
proponowałeś
co innego.
Właśnie dlatego proponowałem weryfikację u innego lekarza, żeby absolutnie wykluczyć prawdopodobieństwo "pójścia w zaparte".

Czasami.
Dobrze że chociaż tu się zgadzamy.

Mnie też nie chodziło o zielarza, tylko o innego lekarza.
Gastroenterologów
dziecięcych nie znajdziesz jednak na pęczki. I nie chodzi tu nawet o fakt posiadania specjalizacji, tylko o rzetelną nowoczesną wiedzę, w tym
zwłaszcza
wiedzę o leczeniu u dzieci. Zorientuj się chociażby, ilu pediatrów
wykonuje
gastroskopie u dzieci, to będziesz miał wstępną orientację, jaki jest
wybór
specjalistów w twoim mieście. Mogę się mylić, ale sądziłem, że Gosia nie
poszła
do pierwszego z brzegu lekarza, tylko do lekarza którego wybrała.
Wybór lekarza często oparty jest o opinię cioci Frani albo wujka Wacka. "Idź do X, to dobry lekarz". Rzadziej dzieje się to z polecenia lekarza rodzinnego (chociaż w tym wypadku ze względu na wąską specjalizację prędzej tak mogło być). Po badaniu lekarz okazał się Gosi "podejrzany", bo nie opatrzył kuracji stosownym komentarzem. Wybór mógł okazać się nietrafny, prawda ? Nigdzie nie są dostępne rankingi fachowości specjalistów, więc częto wybór lekarza do którego się udajemy jest przypadkowy. Dlatego wzrasta prawdopodobieństwo potrzeby weryfikacji zleconego leczenia u innego specjalisty.

Właściwie powinienem to popierać - o ile więcej kasy trafi do kieszeni
lekarzy
- ale uważam takie działanie za szkodliwe dla pacjenta. I to nie z uwagi
na
straty finansowe, ale z uwagi na opóźnienia rozpoznania i leczenia oraz chaotyczność podejmowanych działań.
Jakie opóźnienia rozpoznania ? Do rozpoznania wrzodów żołądka nie potrzeba rezonansu magnetycznego, czy tomografii i można je zrobić w większości klinik prywatnych. Jeżeli mówiłeś o innych badaniach, to uściślij, proszę, o które ci chodziło i jaki ma to związek z poruszonym przypadkiem. Ja osobiście uważam, że leczenie prywatne jest wyrazem rozpaczy pacjentów nie mogących doprosić się należytej "obsługi" w jednostkach państwowych (nie wliczam tu grupy snobów leczących się prywatnie "bo ich na to stać"). Wiesz ile czasu trzeba czekać do pulmonologa "państwowego", a ile do tej samej osoby przyjmującej prywatnie ? Mam wrażenie że wiesz. Poza tym nie widzę związku między leczeniem prywatnym a opóźnianiem i chaotycznością podejmowanych działań. Sam wolę pójść do Medicovera gdzie załatwią mnie szybko, na czas i kompleksowo niż latać po lekarzach rodzinnych, brać dziesiątki skierowań i wyczekiwać w kolejkach do specjalistów.

Chyba nie przesadzam. Ja już wyraziłem swoją opinię, że ranitydyna jest
cacy, a
ty nadal mówisz, że ona jest be (taki sygnał otrzymuje pacjent po
przeczytaniu
litanii działań niepożądanych, którą załączyłeś). Teraz biedna Gosia musi znaleźć kolejnego konsultanta, bo nadal nie wie, komu wierzyć. A tymczasem dziecko od czwartku czeka na leczenie. Gdyby nie daj Boże przez te parę
dni
doszło do powikłań choroby, to kto poniesie odpowiedzialność? Matka???
Podałem listę działań nieporządanych stawiając się w sytuacji pacjenta, który dostał lek, czyta ulotkę (co trzeba podobno zrobić zawsze) i widzi, że to może nie być lek dla niego (różnica wieku) oraz, że lek ten ma dużo działań nieporządanych. Te dwa fakty mogą jedynie wzbudzić podejrzenia do osoby lekarza. Nie twierdzę, że ranitydyna jest be, tylko, że może być be jeśli ma się pecha i w dodatku jest się 8-latkiem. Nie wiem co jest gorsze - nie leczyć się w ogóle, czy leczyć się źle. Za to wiem że jest to kwestia nierozstrzygalna w sporze akademickim.

Ależ taki właśnie może być efekt, niezależnie od intencji!
W sytuacji skrajnej, tak, ale chyba nie mówimy wyłącznie o ekstremach ?



W tej sprawie zgoda - jeżeli utraciła zaufanie albo go nigdy nie miała, to trudno. Chociaż warto zauważyć, że szkoda byłoby zrezygnować z dobrego
lekarza
tylko dlatego, że ulotka brzmi groźnie. Ja nie wiem, u kogo była Gosia S
(na
pewno nie u mnie, więc nie jest to obrona mojego stanowiska)
A praktykujesz gdzieś czy tylko IIMCB ?

- ale jeżeli specjalista uznany, to raczej starałbym się wyjaśnić wątpliwości i
pozostać
jego pacjentem, niż wybrać lekarza z książki telefonicznej.
Oczywiście że nie należy zdawać się na ślepy los, ale zawsze można posłuchać kolejnej rady.

Trzeba też wziąć pod uwagę, że nie każdy pacjent chce wysłuchać wszystkich
uwag pana doktora,
więc pan doktor nie każdemu wszystko wyjaśnia. Nie każdy pacjent czyta
ulotki
leków, a lekarz to już na pewno nie czyta ich wszystkich, bo dla niego nie
one źródłem wiedzy.
A co (albo kto) jest ? Dodam, że jest jest to pytanie podchwytliwe.

Dlatego jeśli pojawią się wątpliwości (a mają prawo się pojawić) to należy najpierw spróbować wyjaśnić je z lekarzem prowadzącym
(o co
zresztą Gosia pytała).
Zgoda. Straszny ze mnie raptus. Ale umówmy się, że grupy dyskusyjne są prędzej ostatnim niż pierwszym miejscem, w które należy przychodzić po radę zwłaszcza medyczną.

To oczywiście zły typ lekarza dla ciebie (i dla mnie też), ale swoją drogą
pacjenci, którzy takiego właśnie lekarza oczekują (lubią podejście paternalistyczne, które przez nowoczesną medycynę jest krytykowane). A najlepszy jest taki, który umie indywidualnie dobrać taktykę postępowania odpowiadającą oczekiwaniom i potrzebom pacjenta.
Faktycznie. Najlepiej by było, gdyby było najlepiej.

Pozdro

L'e-szczur

Re: Ranigast dla dziecka? - wybór leku | L'e-szczur, 15-04-2002, 21:56



"Lech Trzeciak" wrote in message news:3CBABBB8.AA65EA36 [at] iimcb.gov.pl...
Lech Trzeciak wrote:
Widzę, że nie do końca udało mi się zaprezentować swoje podejście do tematu. Starałem się myśleć i pisać jak przeciętny pacjent (jakim zwykle jestem i jakim jest zapewne GosiaS) obawiający się czyjegoś "błędu w sztuce" (co zdarza się podobno dość często), a nie jako adwokat strony "NIE DLA RANIGASTU".

Nic konkretnego, badań na dzieciach na razie nie prowadzi się.
Przypuszczać
można, że działania niepożądane u dzieci są podobne do działań u
dorosłych, a
praktyka stosowania tego leku u dzieci nie wskazuje, by było inaczej.
Jak dużymi danym "praktycznymi" dysponujesz, żeby wyciągać takie wnioski ? Pytam z ciekawości.

Chyba ci się nie udało :-(
A co zacząłeś się bać ? ;-)

Pozdro

L'e-szczur

Re: Ranigast dla dziecka? - zaufanie | Lech Trzeciak, 16-04-2002, 15:49

L'e-szczur wrote:

Jakie opóźnienia rozpoznania ? Do rozpoznania wrzodów żołądka nie potrzeba rezonansu magnetycznego, czy tomografii i można je zrobić w większości klinik prywatnych. Jeżeli mówiłeś o innych badaniach, to uściślij, proszę, o które ci chodziło i jaki ma to związek z poruszonym przypadkiem.
Odnosisz się do konkretnego przypadku, a ja dyskutowałem z ogólną tendencją - znaną nie tylko mi - konsultowania leczenia na wszystkie strony. Ta tendencja była tu ostatniu już raz krytykowana, a krytyka bierze się z tego, że zawsze znajdzie się wśród tych konsultantów co najmniej jeden, który ma pogląd przeciwny do poglądu konsultowanego.

A wracając do konkretnego przypadku spytam przekornie: właściwie jaka jest pewność, że rozpoznanie postawiono prawidłowo, skoro leczenie - zdaniem GosiS - jest nieprawidłowe? Bo skoro facet nie umie leczyć, to może nie umie także rozpoznawać???

Poza tym nie widzę związku między leczeniem prywatnym a opóźnianiem i chaotycznością podejmowanych działań.
Związku bezpośredniego nie ma. Nie chodzi o leczenie prywatne czy publiczne, tylko o leczenie tej samej choroby w wielu miejscach na raz.

Nie twierdzę, że ranitydyna jest be, tylko, że może być be jeśli ma się pecha
MOŻE być be? Ale co z tego ??? To zresztą temat na ten drugi wątek, gdzie jest na to odpowiedź.

A co (albo kto) jest ? Dodam, że jest jest to pytanie podchwytliwe.
To już zależy od lekarza; mogę powiedzieć, co powinno być źródłem wiedzy: podręczniki, wykłady i rady mądrzejszych kolegów, prasa specjalistyczna.

Leszek



Treść jest archiwum grupy dyskusyjnej (usenet) pl.sci.medycyna. Aby odpowiedzieć na temat należy pisać bezpośrednio na grupę dyskusyjną.

Jeśli znajduje się tutaj Twój post, to znaczy sam go wysłałeś na jeden z serwerów Usenet. W celu usunięcia prosimy o kontakt. Nawet jeśli zostanie usunięty z naszej strony, nadal pozostanie na wielu serwerach Usenet oraz na innych stronach prowadząych podobne archiwum, na co nie mamy wpływu,

Zamieszczone tu informacje nie mogą być podstawą do przeprowadzenia samodiagnozy, leczenia ani podejmowania jakichkolwiek działań związanych ze zdrowiem. Nie są one także w stanie zastąpić wizyty u lekarza.

książki

Farmakoterapia dzieci i młodzieży Farmakoterapia dzieci i młodzieży
 
Metoda Montignac dla dzieci. Zapobieganie i leczenie otyłości dziecięcej Metoda Montignac dla dzieci. Zapobieganie i leczenie otyłości dziecięcej
 
Co jeść podczas ciąży? Co jeść podczas ciąży?
 
Wszystko co powinnaś wiedzieć o ciąży Wszystko co powinnaś wiedzieć o ciąży
 
Ciąża Ciąża