Powiązane leki
(opisy)

Fluossen (Natrii fluoridum)

Evista (Raloxifeni hydrochloridum)

Fosamax (Acidum alendronicum)

Alendran (Acidum alendronicum)

Bio-Calcium + D3

Prolia (Denosumab)

Actonel (Risedronatum natricum)

Additiva Calcium (Calcium carbonicum)

Alendrogen (Acidum alendronicum)

Alendronat Ratiopharm (Acidum alendronicum)

Tagi

specjalista znow zlamac kosc noga lewy oddzial prawy szpital ortopedia

Fora dyskusyjne

zobacz Moja beznadzieja czyli walka z lekarzem i MSSA (5)

zobacz bóle po dalszym leczeniu złamania kości łękowatej (10)

zobacz Złamana noga (1)

zobacz Złamanie 5 kosci srodrecza prawego (2)

zobacz zwichniecie rzepki prosze o pomoc! (1)

zobacz Złamanie/pęknięcie kości piętowej (19)

zobacz Złamanie kości strzałkowej (35)

zobacz operacja po złamaniu kości piszczelowo-strzałkowej-pilne (0)

zobacz Złamanie kości piszczelowej i strzałkowej z przemieszczeniej (1)

zobacz Złamanie 2-giej kości śródstopia (0)

zobacz złamanie kości śródstopia (1)

zobacz polamane nogi (2)

zobacz Gronkowiec złocisty MSSA c.dalszy bez poprawy! (6)

zobacz Złamanie kości sródstopia (4)

zobacz Wieloodłamowe złamanie trzonu kości udowej lewej (3)

Informator Medyczny » Grupa dyskusyjna » CHIRURGU,ORTOPEDO-POMOCY!!!

CHIRURGU,ORTOPEDO-POMOCY!!!

asik@7team.com.pl, 02-07-2004, 13:22

SZANOWNY ODBIORCO !!! Nazywam sie Palińska Joanna.Postanowilłam zwrócic się do was z prośbą o pomoc. Jestem 25-letnią kobieta,na dzień dziesiejszy niepełnosprawną.Zawdzięczam to nieudolnej pomocy lekarzy.Historię moją musze jednak zacząć od poczatku. Dnia 11 lutego ubieglego roku(2003) podczas jazdy samochodem z koleżanką uległam ciężkiemu wypadkowi komunikacyjnemu,który miał miejsce w Wyrzysku,na trasie Bydgoszcz-Piła.W pobliskim szpitalu udzielono mi pierwszej pomocy a potem dzięki mojej prośbie przetransportowano do 10 WOJSKOWEGO SZPITALA KLINICZNEGO w Bydgoszczy bo w tym tez mieście mieszkam.Wybór mój też padł na ten szpital bo zasugerowalam się tym,iz często w telewizji transmitowano osiągniecia owej instytucji,która podejmowała się skomplikowanych zabiegów.Wiedzialam juz,że mój stan jest bardzo cieżki więc uznałam to za najlepsze rozwiązanie. Dotransportowano mnie więc do szpitala wojskowego i podjęto się dzialań w celu udzielenia mi pomocy,które jak się z czasem okazało, nie były kompletne. Moje obrażenia byly liczne: -złamanie wieloodłamowe przednie około i przed nasadowe dalszej kości uda prawego z przemieszczeniem -złamanie wieloodłamowe przed nasadowe bliższej kości piszczelowej prawej z przemieszczeniem -złamanie otwarte nasad dalszych kości przedramienia prawego -wieloodłamowe złamanie kolana prawego -rany tłuczone mnogie szczególnie twarzy i kończyn dolnych. Po tygodniu debat co uczynić z moją prawą nogą lekarze ODDZIAŁU CHURURGII URAZOWEJ I ORTOPEDII, na którym się znajdowałam doszli do wniosku by umieścic ją na wyciagu .Moim lekarzem prowadzącym został wówczas z-ca ordynatora oddziału,specjalista ortopedii i chirurgii narządu ruchu.Cieczyłam się,że tak "wysoko" ustawiony lekarz będzie moim opiekunem,nieświadoma bylam jeszcze wtedy,że byl i jest do dzisiaj on moim przekleństwem za życia. Zainstalowano mi więc ten wyciąg pod nadzorem lekarza prowadzącego ,który od razu nakazał mi dzielnie ćwiczyc by utrzymac zgięcie kolana a raczej zapobiec jemu zesztywnieniu lub złemu zrostowi.Tak upływały dni a mnie niepokoiła jeszcze jedna sprawa.Moja prawa stopa,która rzekomo była tylko zbita nadal mnie bolała i pomimo upływu czasu nie znikało z niej zasinienie ani opuchlizna.Po ok.2 tygodniach od wypadku mój chłopak wyczuł pod tą stopą wystającą kość.Natychmiast wezwaliśmy lekarza będącego na dyżurze i on zdziwiony sytuacją zalecił zrobienie prześwietlenia RTG. choć zapewniano nas ,że po wypadku bylo wykonane.Efektem tego niedopatrzenia okazało się złamanie podgłowowe kości śródstopia ii-v z przemieszczeniem stopy lewej. Czekałam tak jeszcze 3 dni zanim przeprowadzono mi zabieg tej stopy (24.02.2003) i zamontowano kolejny wyciąg.Po miesiącu okazało się,że potrzebna jest kolejna operacja tej stopy-powodu nie podano-więc znów ją wykonano (17.03.2003). Tak leżałam więc"przybita"do łóżka szpitalnego,ćwiczyłam zgięcie kolana zawzięcie,będąc cały czas pod kontrolą lekarza prowadzącego i ordynatora ortopedii. Po ok.3 miesiącach zauważyłam w swoim moczu piasek i zaczęlam odczuwac kolkę nerkowa.Zgłosiłam to natychmiast lekarzowi prowadzącemu on jednak uspokajająco zapewnił mnie,że to nic takiego i być może to spowodowane podrażnieniem cewki moczowej przez cewnik,który zalożony miałam na początku pobytu w szpitalu.Po paru dniach zachorowałam na anginę ropną i nadal bolały mnie nerki.Lekarz pomimo mojej prośby o konsultację ze specjalistą laryngologiem i urologiem podjął sie leczenia mnie na własną rekę.Zlecał różnego rodzaju kroplówki,które nie powodowały żadnej poprawy.Przemęczyłam sie tak więc z bardzo wysoką gorączką,niemożnością połknięcia jakiegokolwiek posiłku i bólem w nerkach ok.7 dni.Potem mój stan uległ poprawie dzięki lekarstwom,w które zaopatrzyli mnie rodzice. W miedzyczasie usunięto mi gips z ręki i lewej stopy.Sprawdziłam jednak,że ta sama wystająca pod stopą kość,która była powodem dwóch operacji,jest nadal wyczuwalna.Lekarz nadzorujący,stwierdził,że wszystko jest w jak najlepszym porządku,że gdy zacznę chodzic to poduszki mięśniowe pod stopą się odbuduja i będzie prawidłowo. Po tym wszystkim pełna optymizmu z niecierpliwością dziecka czekałam na zdjęcie wyciąguz prawej nogi.Równo po 4 miesiącach od jego zainstalowania został on usunięty.Wowczas moj lekarz był zaskoczony,że noga praktycznie wcale się nie zgina.Okazało się,że prze 4 miesiące niedopatrzył się on żle założonego wyciągu.Nakrzyczał na mnie, po czym wyszedł trzaskając drzwiami.Poinformował mnie jednak póżniej ,że to się nadrobi podczas rehabilitacji ale bedzie ciężko.W ten sam dzień bez żadnej pionizacji,która powinna być przeprowadzona po tak długim czasie leżenia,postawiono mnie na nogę lewą,bo prawa nie nadawała się jeszcze do obciążania.Stanęłam więc,przeszłam a raczej przeskakałam za pomocą "chodzika" cały korytarz oddziału.Byłam cała szczęśliwa,że juz uwolniłam się od szpitalnego łóżka. Szęście moje jednak nie trwało długo.Tego samego dnia,wieczorem dostałam tak silny atak kolki nerkowej,że nie byłam juz zdolna się nawet poruszyc.Zgłosilam to znów lekarzowi.Po 2 dniach bólu, cierpienia i moich próśb wzięto mnie na badanie USG i UROGRAFII.Okazało sie ,że mam w lewej nerce 2 złogi kamieni wielkości 8 i 10 mm.Wówczas mój lekarz prowadzący z łaską wezwał na konsultację urologa,który okazał się stażysta.Spojrzał na mnie tylko i zlecił kroplówke,ktora w efekcie i tak nie odniosła rezultatu.Męczyłam się,w dosłownym tego słowa znaczeniu,5 dni zanim skierowano mnie na ODDZIAŁ UROLOGII (17.06.2003) Miałam tam zostać poddana zabiegowi,mającemu na celu umieszczenie w moim moczowodzie cewnika DOUBLE"J".w czasie zabiegu rozpoznano jednak roponercze. Lekarze urolodzy nie mogli pojąć jak mogło dojść do takego stanu będąc pod opieka szpitalna,ani jak doszło do takiego zaniedbania by przez cały pobyt na oddziale ortopedii nikt nie wykonał żadnych oględzin nerek,które czesto bywają uszkodzone w wyniku tak poważnego wypadku a co gorsza ,że nie przeprowadzono w czasie leczenia badan morfologicznych. Po zainstalowaniu cewnika i oczyszczeniu nerki mój stan uległ pogorszeniu- uwikłany został zaburzeniami oddychania i z tegoż powodu przekazana zostałam do ODDZIAŁU INTENSYWNEJ OPIEKI MEDYCZNEJ(20.06.2003).Na oddziale tym rozpoznano u mnie: -wirusa sepsy(czyli całkowite skażenie krwi w organizmie) -ostra niewydolność oddechową -niedoodmę płata płuca prawego - uposledzenie powieczności pól dolnych -nieliczną ilość płynu w zakresie lewej kopuły przepony aplazję szpiku(jego zanik) Stan mój był krytyczny,nie wiedziano co mogło być przyczyna tego wszystkiego co działo się w moim organizmie.Lekarze anestezjolodzy badali mnie pod kątem wielu chorób np.białaczki oraz AIDS.natomiast oddział ortopedii w ramach swojego usprawiedliwienia badż też starchu przed konsekwencjami posunął siędo tego stopnia,że zasugerował ,iż zazywałam narkotyki co jest nieprawdą.Ich tłumaczenia wysuneły się z wiadomości na temat moich przedwypadkowych wychodnych na dyskoteki,stwierdzili ,ze na pewno tak było.Oburzyło to moich rodziców ale sami w końcu mięli wątpliwości.Wszyscy zostaliśmy postawieni w negatywnym świetle-niezasłużenie i bezpodstawnie. Podczas pobytu na O.I.T. i nie ulegajacemu poprawie mojemu stanowi zdrowia,konsultowano mnie ze wszystkimi możliwymi spacjalistami i próbowano ratowac mnie wszystkimi mozliwymi srodkami,poczawszy od dziesiatek rodzajow kroplowek,antybiotykow po 'chemię".Zdecydowano sie jednak po jakimś czasie sprawdzic jakiś bardzo skuteczny w tych przypadkach lek,który mi podano. Ku radosci wszystkich,stan agonalny , w którym trwałam ok.3 tygodni, uległ poprawie i powoli,minimalnymi krokami wracałam do zycia.Odzyskałam przytomność,nie byłam jednak świadoma co tak naprawdę się wydarzyło.Po przeniesieniu mnie juz na ODDZIAŁ CHORÓB WEWNĘTRZNYCH (07.07.2003),uświadomili mnie rodzice.Byłam przerażona a zarazem szczęśliwa,że po raz drugi udało mi sie wygrać ze śmiercią.Myślałam,że juz pasmo nieszczęść w moim życiu się skończyło ale znów byłam w błędzie.Po ok.2 tygodniach pobytu na nowym oddziale,gdzie miałąm dojść do siebie,wydarzyło się coś,co mnie kompletnie podłamało.Mianowicie efektem tego wszytskiego co podawano mi na oddziale O.I.O.M-u było to ,że wypadły mi włosy,które byly przedtem zdrowe i długie.Coż to za cierpienie dla młodej,25-letniej kobiety.Gdy już zaakceptowałam ta sytuację okazało sie,że moja prawa noga jest ponownie złamana.W RTG uda i podudzia prawego widoczna była refractura nadkłykciowa kości udwej prawej z nieco koślawym ustawieniem i ugięciem ku tyłowi odłamu dalszego. Nie wiem dokładnie gdzie to ponowne złamamie miało miejsce bo wiekszosc czasu byłam nieprzytomna ale przypuszczam,że moglo do tego dojść na oddziale O.I.T.M. podczas przekładania mnie z łóżka na łóżko,jednak nie mam na to dowodu. Jak sie potem okazało do winy tego znów się przyczyniła ortopedia,gdyż wypisując mnie z oddziału powinni zapewnić mi usztywnienie prawej nogi zwłaszcza ,że miała ona tylko zrost kliniczny(lekki)a nie całkowity. Historię mojej choroby zna cały szpital,gdziekolwiek się pojawiłam każdy już o mnie słyszał.Kontrowersje budziło zachowanie oddziału ortopedii względem mojej osoby.Jedni mobilizowali mnie do podjęcia jakiś kroków,inni zaś tylko na mnie spoglądali z litością i współczuciem. Gdy stam mój poprawił się na tyle bym mogła opuścić szpital,zrobiłam to natychmiast.I znów pomimo rzekomego nadzoru oddziału ortopedii gdyby nie moja usilna prośba a raczej rządanie,noga by została bez usztywnienia.Osiągnęłam jednak skierowanie na wyrób ortezy sztywnej stabilizującej staw kolanowy. W domu moje samopoczucie poprawiło się diametralnie.Rodzice dokonywali wszelkich przeróbek mieszkania bym mogla sie w miarę sprawnie po nim poruszać,skacząc przy pomocy "chodzika". Po ok.1,5 miesiaca od wyjscia ze szpitala miałam zalecone stawić się na wizycie kontrolnej u ortopedy w tym samym szpitalu.Zrobiłam więc to (17.09.2003) i tam okazało się ,że zarówno prawa noga jak i lewa tzn.lewa stopa,nadają się do operacji,Uznano jednak,ze po tak krótkim czasie od przebytej sepsy nic nie można zrobić.Wyznaczono termin kolejnej konsultacji,uprzedzono,że sporo czasu jeszcze minie zanim czegoś się podejmą i zbyto nas.Nie wspomę już w jakich warunkach mnie badano.Ordynator przyjął mnie w swoim gabinecie,w którym palił papierosa za papierosem wiedząc doskonale,że po tym co przeszłam jest zabronione mi wdychanie takiego dymu.Nie okazał też żadnej skruchy i zawołał do pomocu lekarza prowadzącego wiedząc jaki mamy do niego stosunek. Wróciłam do domu załamana bo wyszło na to ,że od dnia wypadku 11 lutego do dnia owej wizyty kontrolnej czyli 17 września,mój stan nie uległ poprawie a wręcz odwrotnie.Narażona zostałam na stratę życia i przewlekłe choroby typu kamica nerkowa. Po jakimś czasie,dzięki pomocy przychylnych mi ludzi trafiłam do PRYWATNEGO ODDZIAŁU CHIRURGICZNEGO W Nowym Mieście Lubawskim,gdzie poradziłam sie doktora,specjalisty chirurga,doktora nauk medycznych. Po przanalizowaniu mojej historii był zaszokowany zarówno postawą lekarzy,niewiedzą ich na pewne tematy oraz moim obecnym stanem po przebytm tak długim pobycie w szpitalu.Zdecydował się podjąć naprawy tego co zostało spartaczone.Przyjął mnie do swojej kliniki dnia 26.10.2003 roku z rozpoznaniem: -wieloodłamowego,przestawowego złamania nasady dolnej kości udowej prawej z kątowym ustawieniem odłamów 48 stopni -wygojonego wielodłamowego,przestawowego złamania nasady bliższej kości piszczelowej prawej z przemieszczeniem -skrót nogi prawej o ok.8 cm -wygojone złamanie podgłosowe kości śródstopia lewego -wyrośla kostne III kości śródstopia lewego Zoperowano mnie tzn.w prawej nodze zespolono udo z kolanem za pomocą płyty metalowej i 10 śrób,w lewej stopie usunięto wyrośl kostną. Obecnie,czyli 01.06.2004 r.poruszam się swobodnie na lewej nodze bez bolesności za pomoca kul łokciowych w obrębie mieszkania.Nadal nie moge obciążać nogi prawej,która pomimo 7 miesięcznego upływu czasu od operacji zrasta się bardzo słabo.Jest też sztywna w kolanie,mam kąt zgiecia ok.10 stopni.Poza domem poruszam się na wózku inwalidzkim. W styczniu bieżącego roku byłam pacjentką oddiału REHABILITACJI,jednak tam uzyskano minimalne efekty.Stwierdzono nadal skrót nogi prawej o ok.5 cm,zgięcie w stawie kolanowym prawym 10 stopni,w stawie nadgarstkowym prawym supinacja 10 stopni,ograniczenie zgięcia grzbietowego w stawie skokowym prawym. Uświadomiono mi,że być może bedzie potrzebny przeszczep kości w udzie prawym,także,że uzyskanie zgięcia wiekszego od obecnego bedzie bardzo ryzykowne ze względu na złe ułożenie odłamów po złamaniu i że samodzielne poruszanie sie bez kul stoi pod wielkim znakeim zapytania. Podczas wizyty u urologa stwierdzono znów w lewej nerce 2 złogi kamieni wielkości 7 i 8 mm. To moja historia choroby,czyli rok mojego zycia.Mam nadzieję,że wypowiedź ta nie jest zbyt chaotyczna.Trudno wszystko opowiedzieć w sposób jasny i przejżysty.Napisałam go licząc na wasza pomoc.Znalazłam sie w szpitalu licząc na pomoc ze strony specjalistów a uzyskałam poważne zaniedbania z narażeniem życia oraz kalectwo,którego można było uniknąć gdyby nie obojętność i przerośnięte ambicje lekarzy.Doprowadzenie mnie do obecnego stanu wytrąciło mnie calkowicie z aktywnego życia społecznego,pozbawiło możliwości uczestnictwa w życiu towarzyskim,naraziło na wiele cierpień,trwale oszpeciło i znacznie ograniczyło widoki na przyszłość.Wierzę jednak,że sa jeszcze szanse by przywrócić mnie do stanu samodzielnej sprawnosci,nie wiem jednak gdzie się już mam zwrócić liczę więc na waszą pomoc,że zainteresuje was moja historia,ból,krzywdy jakich doznałam i że pomożecie mi ozdyskać(chociaż po części)to czego zostałam pozbawiona czyli możłiwości samodzielnej egzystencji.Wskażcie gdzie mam się zwrócić,kogo prosić o pomoc w podjęciu sie mojej sprawy.POMÓŻCIE mi PROSZĘ.Muszę zadbać o moją przyszłość,bo będzie ona niewątpliwie trudna dla kaleki . Dysponuję pełną dokumentacją odnośnie mojej historii ,tj: -wypisami z każdego oddziału na jakim przebywałam -wypisem z prywatnej kliniki w której na własny koszt zdecydowałam się na operacje -zdjęciami rentgenowskimi -zdjęciami fotograficznymi Czekam na reakcję z waszej strony Z poważaniem JOANNA PALIŃSKA ul.Hetmańska 3 / 10 85-039 Bydgoszcz mail: asik [at] 7team.com.pl lub czorcio [at] o2.pl TEL.502145731

Wysłano z serwisu OnetNiusy: niusy.onet.pl

Re: CHIRURGU,ORTOPEDO-POMOCY!!! | A., 02-07-2004, 16:24

asik [at] 7team.com.pl wrote:

Prof. dr hab. med. Stanislaw Mazurkiewicz Katedra i Klinika Ortopedii AM ul. Nowe Ogrody 4-6 PL-80-803 Gdansk Tel.: +48/58 302 1864

www.amg.gda.pl/uc...a.php?id=75

Prof. prywatnie przyjmuje tutaj:

Gabinety Lekarzy Specjalistów 80-230 Gdańsk ul. Bohaterów Getta Warszawskiego 13 woj. pomorskie powiat: Gdańsk tel: (58) 341-94-99

Branża:Lekarze specjaliści - rehabilitacja

Swojego czasu (kwiecien 1995) przeprowadzil operacje mojego kolana (artroskopia + usuniecie lekotki bocznej) - zostal mi polecony przez kogos jako najlepszy specjalista 'od nog'. Skontaktuj sie z nim - jest dosc obcesowy (moze po prostu bardzo bezposredni - mimo, ze cwiczylam noge mowil, ze nie mam miesni a flaczyska...), ale skuteczny.

Zycze powrotu do zdrowia :)
A. Arguing with people on the Usenet is like competing in the Special Olympics. Even if you win, you're still a retard. -- Kenny McCormack on comp.editors.


Treść jest archiwum grupy dyskusyjnej (usenet) pl.sci.medycyna. Aby odpowiedzieć na temat należy pisać bezpośrednio na grupę dyskusyjną.

Jeśli znajduje się tutaj Twój post, to znaczy sam go wysłałeś na jeden z serwerów Usenet. W celu usunięcia prosimy o kontakt. Nawet jeśli zostanie usunięty z naszej strony, nadal pozostanie na wielu serwerach Usenet oraz na innych stronach prowadząych podobne archiwum, na co nie mamy wpływu,

Zamieszczone tu informacje nie mogą być podstawą do przeprowadzenia samodiagnozy, leczenia ani podejmowania jakichkolwiek działań związanych ze zdrowiem. Nie są one także w stanie zastąpić wizyty u lekarza.

książki

Walcz z osteopenią. Rozpoznawanie i leczenie przedwczesnej utraty masy kostnej u kobiet w każdym wieku Walcz z osteopenią. Rozpoznawanie i leczenie przedwczesnej utraty masy kostnej u kobiet w każdym wieku
 
Wyglądaj świetnie każdego dnia Wyglądaj świetnie każdego dnia
 
Osteoporoza Osteoporoza
 
Co radzi lekarz.Osteoporoza Co radzi lekarz.Osteoporoza
 
Diagnostyka w Ortopedii Diagnostyka w Ortopedii