Powiązane leki
(opisy)

Tagi

przyjac borelioza lawenda reka wyleczyc zachorowac bola post organizm krotki

Fora dyskusyjne

Leczenie pod narkozą (3)

candida (29)

bol serce promienujacy na lewa reke (0)

ból rąk (11)

Czy głodówka wyleczy zatoki,gardło i słabą odporność (3)

Ukaszenie przez kleszcza? Dziwny przypadek (0)

Pęknięty nadgarstek?Prośba o obejrzenie zdjęć ręki.Boli. (15)

Bolesne miesiączki (41)

Nadgarstek (0)

ból ręki (0)

gruzlica (0)

Borelioza (1)

borelioza (1)

Zanik mięśni. (10)

Blizna (0)

Informator Medyczny » Grupa dyskusyjna » borelioza - krotka historia zachorowania i prawie-wyleczenia

borelioza - krotka historia zachorowania i prawie-wyleczenia

, 22-05-2011, 11:39



zapodaje ku nauce ew innych jak to wygladalo w moim wypadku

w sierpniu 2007 ugryzl mnie kleszcz - znaleziony w poscieli, nie wpity ale opity, drobne wypryski na skorze jak po jakichs owadach ale nie rumien pozniej

po miesiacu oslabienie nog i rak, slabe bole, brak poczucia wypoczecia i silny niepokoj ze cos sie dzieje nie tak

latanie po lekarzach nic nie daje (natykanie sie na cwokow) zrobiona elisa - poz i rt pcr - poz ale zakaznik mowi ze nic mi nie jest

z mojej strony podejrzenie ze to moze borelioza ale brak jasnosci

z wolna robi sie coraz gorzej, zaczyna slabo bolec serce, zaczynaja bolec lekko nie tylko juz rece i nogi ale kosci czaszki i oczodoly

po roku robi sie juz naprawde niedobrze, leze na podlodze albo pod koldra i momentami czuje cos toche jakby mi 'gnily' miesnie (sa takie rozwibrowane troche jak prad) glownie bole przy kosciach

robie jeszcze jedna elise (poz) i WB (poz) ok zakaznik mowie ze cos mi jest - daje mi doksycykline - biore ok dwa miesiace (pomaga ale za malo) i pozniej sie jeszcze pogarsza

glab odmawia mi dalszego leczenia twierdzac ze jestem zdrowy

w specjalistycznej klinice odmawiaja przyjecia mnie bez pieniedzy (jak dam za wizyte to przyjma) nie mam kasy -

w krytycznym mz stanie cudem znajduje inna lekarke (reumatolozka) ta daje mi zinnat przez 30 dni (chciala dac 20 ale namowilem ja na 30 a mz powinienem wziac nawet wiecej) - pogarszanie ustaje, panika odchodzi bo czuje ze to co mnie zzeralo zostalo zatrzymane (bakteria wybita) choc jestem pociety i obiolaly

kolejne cztery lata - ciagle stale juz postboreliotyczne oslabienia i bole glownie rak i nog tez serca i tez kosci czaszki (np w oczodolach) - byc moze nastepuje lekka poprawa z czasem ale niezwykle wolno, ciagle czuje jakbym mial wewnatrz pociete rece

end of story

(kluczowe wnioski - szereg cwokow lekarzy pomagajacych chorobie w znisczeniu mi zyciorysu - diagnostyka 2x elisa, wb i rtpcr u mnie wszystkie poz - obiwy jak poisano - 30x zinnat, mi osobiscie pomogl )

Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> www.gazeta.pl/usenet/

Re: borelioza - krotka historia zachorowania i prawie-wyleczenia | lawenda, 22-05-2011, 15:13

napisał(a):

zapodaje ku nauce ew innych jak to wygladalo w moim wypadku

w sierpniu 2007 ugryzl mnie kleszcz - znaleziony w poscieli, nie wpity ale opity, drobne wypryski na skorze jak po jakichs owadach ale nie rumien pozniej

po miesiacu oslabienie nog i rak, slabe bole, brak poczucia wypoczecia i silny niepokoj ze cos sie dzieje nie tak

latanie po lekarzach nic nie daje (natykanie sie na cwokow) zrobiona elisa - poz i rt pcr - poz ale zakaznik mowi ze nic mi nie jest

z mojej strony podejrzenie ze to moze borelioza ale brak jasnosci

z wolna robi sie coraz gorzej, zaczyna slabo bolec serce, zaczynaja bolec lekko nie tylko juz rece i nogi ale kosci czaszki i oczodoly

po roku robi sie juz naprawde niedobrze, leze na podlodze albo pod koldra i momentami czuje cos toche jakby mi 'gnily' miesnie (sa takie
rozwibrowane
troche jak prad) glownie bole przy kosciach

robie jeszcze jedna elise (poz) i WB (poz) ok zakaznik mowie ze cos mi jest - daje mi doksycykline - biore ok dwa miesiace (pomaga ale za malo) i
pozniej
sie jeszcze pogarsza

glab odmawia mi dalszego leczenia twierdzac ze jestem zdrowy

w specjalistycznej klinice odmawiaja przyjecia mnie bez pieniedzy (jak dam za wizyte to przyjma) nie mam kasy -

w krytycznym mz stanie cudem znajduje inna lekarke (reumatolozka) ta daje mi zinnat przez 30 dni (chciala dac 20 ale namowilem ja na 30 a mz
powinienem
wziac nawet wiecej) - pogarszanie ustaje, panika odchodzi bo czuje ze to co mnie zzeralo zostalo zatrzymane (bakteria wybita) choc jestem pociety i obiolaly

kolejne cztery lata - ciagle stale juz postboreliotyczne oslabienia i bole glownie rak i nog tez serca i tez kosci czaszki (np w oczodolach) - byc moze nastepuje lekka poprawa z czasem ale niezwykle wolno, ciagle czuje jakbym mial wewnatrz pociete
rece
end of story

(kluczowe wnioski - szereg cwokow lekarzy pomagajacych chorobie w
znisczeniu
mi zyciorysu - diagnostyka 2x elisa, wb i rtpcr u mnie wszystkie poz -
obiwy
jak poisano - 30x zinnat, mi osobiscie pomogl )

Bolerioza jest jeszcze mało znaną chorobą m.in dlatego ze od zakażenia do pozytywnego wyniku badanie upływa kilka miesiecy. Badania nad wczesnym wykryciem tej choroby sa wiec w powijakach, do tego trzeba dodac ze ma ona niezwykle mylacy przebieg np jak grypa. Dopiero powikłania kardiologiczne, neurologiczne etc sklaniaja do wziecia pod uwage choroby lyme, skoro wiec jeszcze jej dokladnie nie zbadano, to nie obwiniaj całego świata malo wybrednymi określeniami. Tak?

lawenda

Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> www.gazeta.pl/usenet/

Re: borelioza - krotka historia zachorowania i prawie-wyleczenia | , 22-05-2011, 15:26

lawenda napisał(a):

napisał(a):

rozwibrowane
jest
pozniej powinienem
bole
lekka
rece znisczeniu obiwy Bolerioza jest jeszcze mało znaną chorobą m.in dlatego ze od zakażenia do pozytywnego wyniku badanie upływa kilka miesiecy. Badania nad wczesnym wykryciem tej choroby sa wiec w powijakach, do tego trzeba dodac ze ma ona niezwykle mylacy przebieg np jak grypa. Dopiero powikłania kardiologiczne, neurologiczne etc sklaniaja do wziecia pod uwage choroby lyme, skoro wiec jeszcze jej dokladnie nie zbadano, to nie obwiniaj całego świata malo wybrednymi określeniami. Tak?

lawenda

nie, wystarczyloby gdyby kazdy z tych rzeznickich w efekcie lekarzy mial pewien minimalny zasob umiejetnosci logicznego myslenia a nie byloby strat na zdrowiu ( masy nieszczescia poczucia zaszczucia nieodwracalnego uszczerbku na zdrowiu) - glupota np tego glaba ktory w krytycznej fazie 'uznal' wbrew mnie, ze jestem wyleczony i niec nie da sie zrobic jest n i e t o l e r o w a l n a

Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> www.gazeta.pl/usenet/

Re: borelioza - krotka historia zachorowania i prawie-wyleczenia | , 22-05-2011, 15:49

> Bolerioza jest jeszcze mało znaną chorobą
apropos tego powyzej to nie jest prawda -> na podst powyzszego posta mozna wyciagnac wnioski na ten temat jest to zadanie na 10 - 15 minut myslenia

- ugryzl mnie kleszcz - bole rak i nog, bole 'przy kosciach' - bardzo charakterystyczne jak sadze bo w ksiazkach pisza ze borelioza atakuje przede wszystkim 'tkanke laczna' - zgadza sie to w 100.0000 %, slabe bole serca - pozytywna reakcja na doksycykline (tylko lek za slabo dziala) - 2x elisa, rt pcr, wb - wszystkie poz

czemu to zajelo poltora roku? czemu w ciagu tego poltoraroku natknalem sie na tylu lekarskich glabowi chamow? czemu wprost odmowiono mi leczenia? czemu sie po prawdzie wogole mna nie interesowano - defakto kompletna olewka (to pytanie zasadniczo niekogo juz nie dziwi tak ze pewna niekonwencjonalnoscia jest je nawet zadawac)? czemu odmowiono mi przyjecia? czemu chciano kasy? czemu nikt nie poniosl zadnych konsekwencji? czemu pusty smiech budzi postawieni pytania o slowo 'przepraszam' ? (na ktore i tak bym oddal kopem we wielebne (chlonace kase) brzuchy)

podczas tego wszystkiego ktorego zniszczenia postapily i gdyby nie lut szczescia to pewnie wyladowalbym z jakims paralizem czy czyms takim a i tak nie czuje sie dzis za dobrze- rece ciagle jak pod pradem

wogole to nie po to jednak napisalem tego posta - - tylko dlatego ze ew moze sie przydac komus kto mialby obiawy bardzo podobne do moich i wlasnie panicznie rozgladal sie co robic -- mi taki post bardzo przydalby sie w odpowiednim czasie

nie, wystarczyloby gdyby kazdy z tych rzeznickich w efekcie lekarzy mial pewien minimalny zasob umiejetnosci logicznego myslenia a nie byloby strat na zdrowiu ( masy nieszczescia poczucia zaszczucia nieodwracalnego uszczerbku na zdrowiu) - glupota np tego glaba ktory w krytycznej fazie 'uznal' wbrew mnie, ze jestem wyleczony i niec nie da sie zrobic jest n i e t o l e r o w a l n a



Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> www.gazeta.pl/usenet/

Re: borelioza - krotka historia zachorowania i prawie-wyleczenia | , 22-05-2011, 15:55

czemu nikt nie poniosl zadnych konsekwencji? czemu pusty smiech budzi postawieni pytania o slowo 'przepraszam' ? (na ktore i tak bym oddal kopem we wielebne (chlonace kase) brzuchy)

sorki, to moze brzmi drastycznie ale chce powiedziec przez to to, ze jesliby ci lekarze pojawili sie u mnie ze slowem 'przepraszam' (a i tak sie nie pojawia) to tych przeprosin _nie_przyjme_

Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> www.gazeta.pl/usenet/

Re: borelioza - krotka historia zachorowania i prawie-wyleczenia | lawenda, 22-05-2011, 15:57

napisał(a):

nie, wystarczyloby gdyby kazdy z tych rzeznickich w efekcie lekarzy mial pewien minimalny zasob umiejetnosci logicznego myslenia a nie byloby strat na zdrowiu ( masy nieszczescia poczucia zaszczucia nieodwracalnego uszczerbku na zdrowiu) - glupota np tego glaba ktory w krytycznej fazie 'uznal' wbrew mnie, ze jestem wyleczony i niec nie da sie zrobic jest n i e t o l e r o w a l n a


Słuchaj, jestem w stanie zrozumieć twoj bunt, przeciw niedopatrzeniom lekarskim, poniewaz sama ich kilkakrotnie zaznałam. Tez swego czasu się cikałam, tez szukalam pomsty do nieba o moim zdaniem niesumienne wywiązywanie się z ‘primum non nocere‘, ale doszłam do dwóch - oni też - a po drugie to nie ich wina, że ja mam nadwrażliwy organizm i nadprzejawialnosc nieprzewidywalnych objawów chorobowych. Skoro jak oboje wiemy taki rzeczy sie zdarzają pomyśl: czy ty sie nigdy nie mylisz? Czy jak dostałes rumień w miejscu ukąszenia owada poszedles i pokazujac go swojemu lekarzowi powiedziałeś: ty mnie użarł kleszcz i np. wyczytalem w poradnikach, necie itd ze to moze byc borelioza? Wiesz, z doświadczenia wiem, ze czasem lekarzy trzeba lekuchno zdopingować. Niektórzy z nich bowiem przywykli do myśli, ze oto oni jedyni sa oświeceni, tymczasem w dobie Internetu wiele rzeczy zasadnych, jednak mozna się tu dowiedziec. Tak czy inaczej pokazujac lekarzowi ze nie ma do czynienie z neandertalczykiem pobudzasz go z szacunkiem do tego by traktowal cię poważniej i z wiekszą uwagą. Wiem, to nie przymusowe, nie musimy, ale warto uczestniczyc w zmaganiu o wlasne zdrowie a jesli p.dok. to nie pasuje, to mozna go zmienić. Tak?

lawenda

Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> www.gazeta.pl/usenet/

Re: borelioza - krotka historia zachorowania i prawie-wyleczenia | lawenda, 22-05-2011, 16:11



Sluchaj, jestem w stanie zrozumiec twoj bunt, przeciw niedopatrzeniom lekarskim, poniewaz sama ich kilkakrotnie zaznalam. Tez swego czasu sie ciskalam, tez szukalam pomsty do nieba o moim zdaniem niesumienne wywiazywanie sie z primum non nocere, ale doszlam do dwoch wnioskow. Mianowicie po pierwsze, wszyscy jestesmy tylko ludzmi - oni tez - a po drugie to nie ich wina, ze mam nadwrażliwy organizm i nadprzejawialnosc nieprzewidywalnych objawow chorobowych. Skoro jak oboje wiemy taki rzeczy sie zdarzaja pomyśl, czy ty sie nigdy nie mylisz? Czy jak dostałes rumien w miejscu ukąszenia owada poszedles i pokazujac go swojemu lekarzowi powiedziałes: ty mnie uzarł kleszcz i np. wyczytalem w poradnikach, necie itd ze to moze byc borelioza? Wiesz, z doswiadczenia wiem, ze czasem lekarzy trzeba lekuchno zdopingowac. Niektórzy z nich bowiem przywykli do myśli, ze oto bowiem oni jedyni sa oswieceni, tymczasem w dobie Internetu wiele rzeczy zasadnych jednak mozna się tu dowiedziec. Tak czy inaczej pokazujac lekarzowi ze nie ma do czynienie z neandertalczykiem pobudzasz go z szacunkiem do tego by traktowal cię powazniej. Wiem, to nie przymusowe, nie musimy, ale warto uczestniczyc w zmaganiu o wlasne zdrowie a jesli p.dok. to nie pasuje, to mozna go zmienic. Tak?

lawenda

ps. przepraszam ale cos mi szwankuje

Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> www.gazeta.pl/usenet/

Re: borelioza - krotka historia zachorowania i prawie-wyleczenia | , 22-05-2011, 16:18

lawenda napisał(a):

napisał(a):



Słuchaj, jestem w stanie zrozumieć twoj bunt, przeciw niedopatrzeniom lekarskim, poniewaz sama ich kilkakrotnie zaznałam. Tez swego czasu się cikałam, tez szukalam pomsty do nieba o moim zdaniem niesumienne wywiązywanie się z ‘primum non nocere‘, ale doszłam do dwóch - oni też - a po drugie to nie ich wina, że ja mam nadwrażliwy organizm i nadprzejawialnosc nieprzewidywalnych objawów chorobowych. Skoro jak oboje wiemy taki rzeczy sie zdarzają pomyśl: czy ty sie nigdy nie mylisz? Czy jak dostałes rumień w miejscu ukąszenia owada poszedles i pokazujac go swojemu lekarzowi powiedziałeś: ty mnie użarł kleszcz i np. wyczytalem w poradnikach, necie itd ze to moze byc borelioza? Wiesz, z doświadczenia wiem, ze czasem lekarzy trzeba lekuchno zdopingować. Niektórzy z nich bowiem przywykli do myśli, ze oto oni jedyni sa oświeceni, tymczasem w dobie Internetu wiele rzeczy zasadnych, jednak mozna się tu dowiedziec. Tak czy inaczej pokazujac lekarzowi ze nie ma do czynienie z neandertalczykiem pobudzasz go z szacunkiem do tego by traktowal cię poważniej i z wiekszą uwagą. Wiem, to nie przymusowe, nie musimy, ale warto uczestniczyc w zmaganiu o wlasne zdrowie a jesli p.dok. to nie pasuje, to mozna go zmienić. Tak?
powiedz to trupowi

lawenda

nie, nie rozmiesz powagi problemu - to gdyby oni byli po prostu niezbyt kompetentni w kwestii boreliozy (bo niezbyt sa mam wraznie) daloby sie jeszcze wytrzymac gdyby robili to co trzeba - tj rozumieli gigantyczna powage problemu- to jest choroba ktora postepujaco (i z grubsza nieodwracalnie) niszczy organizm [lub w wersji niezdjagnozowanej 'to jest byc moze choroba ktora postepujaco (i z grubsza nieodwracalnie) niszczy organizm'] i robili co trzeba tj zachowywali sie (niekoniecznie osobiscie ale chocby jako calosc) i postepowali w ramach jakiejs 'sytuacji alarmowej' ktora nalezy wszczac;; a bylo znacznie gorzej wziawszy tych dwu glabow z ktorych jeden odmowil leczenia i uznal mnie (krytycznie chorego) za zdrowego (dlaczego? bo wygodniej mu bylo mnie olac) a drugi zarzadal wogole kaski za przyjecie i zbadanie mnie (kiedy borelioza tak zarla mi nogi ze stalem tam na niemal trzesacych sie nogach i we flanelowej koszuli jak nogi jakiegos kurczaka z piekla - zaplaci pan to pana przyjmiemy - nie to za pol roku) - mozesz machac raczkami tance wisznu i dmuchac różem i chuchac na mnie przez dziurki od nosa ale nie zmienisz tej syucaji - ide stad, nie po to tego posta napisalem by nad nim dyskutowac

(gone)

Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> www.gazeta.pl/usenet/

Re: borelioza - krotka historia zachorowania i prawie-wyleczenia | , 22-05-2011, 21:18

Powiedzia=B3e=B6 lerkarzowi o tym kleszczu i poprosi=B3e=B6 o skierowanie= na=20 konkretne badania, bo podejrzewasz borelioz=EA?

tak jak opisalem; odmawiam kontynuowania tematu bo teraz mam juz nastepne z kolei problemy i nie chce juz za bardzo wglebiac sie w tamte sprawy (( pozdrawiam grupowiczki ale znikam popracowac ))

Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> www.gazeta.pl/usenet/

Re: borelioza - krotka historia zachorowania i prawie-wyleczenia | animka, 22-05-2011, 21:42

W dniu 2011-05-22 16:18, fir [at] NOSPAM.gazeta.pl pisze:
lawenda napisał(a):

powiedz to trupowi

nie, nie rozmiesz powagi problemu - to gdyby oni byli po prostu niezbyt kompetentni w kwestii boreliozy (bo niezbyt sa mam wraznie) daloby sie jeszcze wytrzymac gdyby robili to co trzeba - tj rozumieli gigantyczna powage problemu- to jest choroba ktora postepujaco (i z grubsza nieodwracalnie) niszczy organizm [lub w wersji niezdjagnozowanej 'to jest byc moze choroba ktora postepujaco (i z grubsza nieodwracalnie) niszczy organizm'] i robili co trzeba tj zachowywali sie (niekoniecznie osobiscie ale chocby jako calosc) i postepowali w ramach jakiejs 'sytuacji alarmowej' ktora nalezy wszczac;; a bylo znacznie gorzej wziawszy tych dwu glabow z ktorych jeden odmowil leczenia i uznal mnie (krytycznie chorego) za zdrowego (dlaczego? bo wygodniej mu bylo mnie olac) a drugi zarzadal wogole kaski za przyjecie i zbadanie mnie (kiedy borelioza tak zarla mi nogi ze stalem tam na niemal trzesacych sie nogach i we flanelowej koszuli jak nogi jakiegos kurczaka z piekla - zaplaci pan to pana przyjmiemy - nie to za pol roku) - mozesz machac raczkami tance wisznu i dmuchac różem i chuchac na mnie przez dziurki od nosa ale nie zmienisz tej syucaji - ide stad, nie po to tego posta napisalem by nad nim dyskutowac
Powiedziałeś lerkarzowi o tym kleszczu i poprosiłeś o skierowanie na konkretne badania, bo podejrzewasz boreliozę?

animka

Re: borelioza - krotka historia zachorowania i prawie-wyleczenia | animka, 22-05-2011, 23:32

W dniu 2011-05-22 21:18, fir [at] NOSPAM.gazeta.pl pisze:
tak jak opisalem; odmawiam kontynuowania tematu bo teraz mam juz nastepne z kolei problemy i nie chce juz za bardzo wglebiac sie w tamte sprawy zrekapitulowac swoje podejscie do grup dyskusyjnych i sprobowac skupic sie nieco bardziej w poszukiwaniu jakiejs nowej tresci i sensu (( pozdrawiam grupowiczki ale znikam popracowac ))
Trzymaj się! Pozdrawiam.

animka


Treść jest archiwum grupy dyskusyjnej (usenet) pl.sci.medycyna. Aby odpowiedzieć na temat należy pisać bezpośrednio na grupę dyskusyjną.

Jeśli znajduje się tutaj Twój post, to znaczy sam go wysłałeś na jeden z serwerów Usenet. W celu usunięcia prosimy o kontakt. Nawet jeśli zostanie usunięty z naszej strony, nadal pozostanie na wielu serwerach Usenet oraz na innych stronach prowadząych podobne archiwum, na co nie mamy wpływu,

Zamieszczone tu informacje nie mogą być podstawą do przeprowadzenia samodiagnozy, leczenia ani podejmowania jakichkolwiek działań związanych ze zdrowiem. Nie są one także w stanie zastąpić wizyty u lekarza.

książki

Borelioza w praktyce klinicznej Borelioza w praktyce klinicznej
 
Czy grubo w tym wyglądam? Czy grubo w tym wyglądam?
 
77 sposobów walki z przeziębieniami i grypą 77 sposobów walki z przeziębieniami i grypą
 
50 dróg do zdrowego serca 50 dróg do zdrowego serca
 
Stop dla raka! Stop dla raka!